Droga do łyżwiarstwa figurowego

Droga do łyżwiarstwa figurowego..historia mojego synka, Gabiego. Czy Gabi od razu kręcił piękne piruety i skakał Salchowa, Toe-loopa czy Rittbergera? Rittbergera uczy się od prawie roku i jeszcze nie do końca mu wychodzi. Łyżwiarstwo figurowe to piękna dyscyplina łącząca w sobie sport i sztukę. Choć na tafli wygląda lekko i delikatnie, wymaga ogromnej wytrwałości i pracy. Uczy dyscypliny, regularności, wyznaczania sobie celów i dążenia do nich. A może przede wszystkim niepoddawania się. Podnoszenia się i podejmowania kolejnych prób. Upadania i podnoszenia się. Łyżwiarstwo figurowe kształtuje nie tylko siłę, ciało i piękną sylwetkę. Największy wpływ ma na to, co nie widoczne od razu. Kształtuje hart ducha, wewnętrzną siłę, osobowość i charakter

Mój synek zakochał się w łyżwach od pierwszego wejścia na lód. Była to miłość natychmiastowa i bezwarunkowa. Nawet, kiedy zjeżdżając na hulajnodze otarł sobie pół twarzy, pospieszył na trening. Z ręką w gipsie również wstawał na treningi o świcie. Nie ma rzeczy, która byłaby silniejsza od jego pasji do łyżew, która byłaby w stanie zniechęcić go czy zatrzymać. To mi jest trudno wstawać na poranne treningi, na które chodzimy jeszcze przed szkołą. Gabi wstaje bez problemu, budzi mnie i denerwuje się, kiedy zaśpię, a on się spóźnia lub opuści trening. Czy tak było zawsze?

Od ślizgawek do hokeja

O inspiracjach i historii pisałam już trochę tutaj (link) Pierwszy raz stanął na lodzie ze mną, kiedy miał 2,5 roku. Pamiętam, że już wtedy nie chciał schodzić z lodu. I tak mu zostało. Pierwsza wizyta na lodowisku to była głównie zabawa. Wypożyczyliśmy łyżwy, ale następnego dnia już namówił mnie na zakup własnych. Na początku chodziliśmy po prostu na ślizgawki. A że jedna to było dla niego za mało, jeździliśmy na Zimowym Narodowym. I wychodziliśmy jako ostatni. Schodziliśmy z lodu po ostatniej ślizgawce, czyli po 23.

Zimowy Narodowy ma szczególne miejsce w moim sercu. Zmienił moje życie na wielu płaszczyznach. Oczywiście z łyżwami w tle. Na ślizgawkach spędzaliśmy czas od otwarcia do zamknięcia, czyli jakieś 6 godzin dziennie. Wzięłam mu kilka lekcji z instruktorem. Ale jemu wciąż było mało. Pod koniec sezonu zaczepił nas tam, jak się później okazało, legendarny trener z Legii i zaprosił na treningi. I w ten sposób trafiliśmy do Akademii Hokejowej Legia Warszawa, a Gabi zaczął trenować hokej. Jednak wciąż było mu za mało treningów i nie chciał schodzić z lodu.

W jaki sposób doszliśmy od hokeja do łyżwiarstwa figurowego?

Jednocześnie kontynuował zajęcia z techniki jazdy. Było mu nadal mało, więc chodził na wszystkie możliwe treningi, które odbywały się na Torwarze i można było wejść na nie, nie będąc zawodnikiem. Po kilku miesiącach trenerka rzuciła enigmatycznie, że mógłby zacząć przychodzić na 6. Nie miałam pojęcia, co to znaczy. Ale wyczułam, że jest to coś wyjątkowego. Dopytałam znajomych łyżwiarzy, co odbywa się o tej porze na Torwarze i co mogły znaczyć te słowa. Po nitce do kłębka zrozumiałam, że Gabi dostał zaproszenie do wyczynowego klubu łyżwiarstwa figurowego. Miał wtedy 4 latka. Chodził na zajęcia poranne i po popołudniu przybiegał z wypiekami na twarzy. Zostawał tak długo, jak mógł. Czyli od 14.30 do wieczornego hokeja. Przebierał się w hokejowe wdzianko i wjeżdżał na taflę z kijem. Później często zostawaliśmy jeszcze na ślizgawkę. I dopiero wracaliśmy rowerami do domu.

Czy będzie zawodowym łyżwiarzem?

Ma teraz 7 lat. Trudno powiedzieć, jak potoczy się jego życie, w jaki sposób będzie zarabiał na życie oraz czy jego kariera sportowa się rozwinie. Trenujących ciężko jest wielu, a rozpoznawalnych nazwisk zaledwie kilka. Jedno jest pewne, jego pasja do łyżew pozostanie. Niezależnie, gdzie będzie żył, co robił i jaki wybierze zawód, łyżwy i aktywny styl życia, będą jego wiernymi towarzyszami.

W Internecie krąży taki tekst, który chcę tu przytoczyć.

OD RODZICA:
Jeden z moich znajomych zapytał mnie „dlaczego płacisz tyle pieniędzy za łyżwiarstwo
figurowe swoich dzieci?” Cóż muszę się do czegoś przyznać. Nie place za łyżwiarstwo
figurowe moich dzieci. Osobiście łyżwiarstwo figurowe nic mnie nie obchodzi. Więc skoro
nie płacę za łyżwiarstwo figurowe moich dzieci to za co płacę?

  • płacę za te chwile kiedy moje dzieci są tak zmęczone, że chciałyby zrezygnować ale
    jednak tego nie robią,
  • płacę za te dni kiedy moje dzieci wracają ze szkoły i są „zbyt zmęczone „aby iść na
    trening a mimo to idą,
  • płacę za naukę dyscypliny moich dzieci,
  • płacę za naukę dbania o swoje ciało,
  • płacę za naukę współpracy z innymi i umiejętność bycia dobrym członkiem zespołu,
  • płacę za umiejętność radzenia sobie z rozczarowaniem, kiedy nie otrzymują wyniku na
    jaki liczyli a mimo to nadal ciężko pracują, aby się poprawić,
  • płacę za dążenie do i osiąganie założonych celów,
  • płacę za doświadczenie, że bycie zwycięzcą wymaga godzin i godzin i godzin ćwiczeń i
    ze sukces nie przychodzi z dnia na dzień,
  • płacę za możliwość stworzenia przyjaźni na całe życie,
  • place za to, że moje dzieci są na lodowisku a nie przed ekranem…

…. mógłbym tak długo ale podsumowując. Nie płacę za łyżwiarstwo figurowe moich
dzieci, płacę za możliwości, które dostarcza łyżwiarstwo figurowe, za rozwijanie
umiejętności, które będą im służyć całe życie i dadzą możliwość wpływania na życie
innych. Z tego co do tej pory zobaczyłem to jest to bardzo dobra inwestycja!

To, co możesz dziecku podarować najpiękniejszego, to pasję.

Tagi: , , , , , , ,

Leave a Reply